Poseł Abramowicz: Pojawił się nowy pomysł w sprawie podatku handlowego

Dla mnie to jest niezrozumiałe. Komisja swoją decyzję argumentuje tym, że nie można zaburzać rynku, że podatek byłby pomocą państwa itd. Ale przecież istnieje dyrektywa unijna mówiąca o tym, że państwa powinny wspierać małe i średnie firmy.

Małe i średnie, czy polskie? W kampanii wyborczej obiecaliście wspieranie nie małego i średniego handlu, tylko polskiego. Semantyka jest ważna. Te deklaracje łatwo można odnaleźć, w Brukseli na pewno o nich słyszano.

Owszem, mówiliśmy tak, ale przecież w ustawie nie zostało to tak zapisane. Chciałbym zwrócić uwagę, że jest także druga unijna dyrektywa i że ciągle mówi się o tym, ze trzeba uszczelniać podatki, bo w państwach UE podatki „przeciekają”. My uszczelniamy podatki, np. właśnie poprzez wprowadzenie podatku handlowego.

To było wprowadzenie zupełnie nowego podatku, a nie uszczelnienie już istniejącego, np. CIT.

W tym wypadku także uszczelniamy system podatkowy. Co prawda tylko w jednym sektorze, ale zawsze. Podatek handlowy zapłaciliby wszyscy, w tym ci, którzy dziś żadnego podatku nie płacą. Komisja Europejska uznała, że to nieuprawniona pomoc państwa, ale przecież takiej pomocy w UE jest bardzo dużo. Przy podatku handlowym nie ma mowy o pomocy państwa dla konkretnej firmy, tylko o pomocy państwa dla danego sektora – sektora małych i średnich przedsiębiorstw handlowych. A dyrektywa mówi wyraźnie, że mamy małe i średnie przedsiębiorstwa wspierać.

Jednak, generalnie rzecz biorąc, trochę daliśmy się „podłożyć” przy okazji tej ustawy. Przypomnę, że Parlamentarny Zespół na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego rekomendował brak progresji, płaską stawkę i duże zwolnienie. Zwolnienia z podatku to co prawda też jakaś tam progresja, ale byłoby to zdecydowanie łatwiej przyjąć. I myślę, że również POHiD nie zareagowałby tak nerwowo, zwłaszcza że w pewnym momencie rozmów w zasadzie wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, że jedna stawka bez progresji byłaby dla największych sieci do zaakceptowania. Jednak ostatecznie w ustawie znalazła się duża progresja. Stąd, tak jak mówię, trochę wystawiliśmy się na strzał.

Czy plan „B” obozu Prawa i Sprawiedliwości to właśnie liniowy podatek handlowy, z wysoką kwotą wolną?

Nie jestem ministrem finansów, tylko przewodniczącym zespołu, który rekomendował właśnie takie rozwiązania. Osobiście uważam, że jeżeli nie będzie szans na odwołanie się od decyzji Komisji Europejskiej – a dopiero po otrzymaniu uzasadnienia tej decyzji rząd oceni, czy są szanse na skuteczne odwołanie – to należy zmienić ustawę, wprowadzając to, co nasz zespół proponował. Gdyby podatek w takiej wersji już obowiązywał, to myślę, że w budżecie byłyby już duże kwoty, bez szczególnych protestów sieci handlowych, nawet tych wielkich. Bo, jak podkreślam, sieci były gotowe zapłacić podatek liniowy o podobnej konstrukcji. Dyskutowaliśmy jedynie o jego wysokości.
 
Niektóre organizacje branżowe, w tym Polska Izba Handlu, ostro protestowały przeciwko podatkowi liniowemu.

Każdy chce osiągnąć jak największy sukces. Wiadomo, że progresja jeszcze bardziej pomagałaby małym i średnim. To jest jasne. Ale duże zwolnienie też im pomaga. My, politycy, musimy wybierać rozwiązania nie tylko najlepsze dla konsumentów – bo to ich reprezentujemy najbardziej, oczywiście przedsiębiorców także – ale powinniśmy też wybierać metody skuteczne. Polityków ocenia się także za skuteczność wprowadzania rozwiązań.

Rozmawiał już pan na temat decyzji Brukseli z osobami z Ministerstwa Finansów? Przedstawiciele resortu zdradzają, jakie podejmą kroki?

Nie zdążyłem jeszcze odbyć takiej rozmowy. Myślę, że na razie jest oczekiwanie na uzasadnienie decyzji, ale później będą jakieś ruchy. Na pewno ja będę na ten temat rozmawiał, również dlatego, że jako zespół parlamentarny chcielibyśmy jakoś włączyć się do dalszych prac nad tym podatkiem.
 
Przypomnę także, że zespół jest współautorem i promuje rozwiązanie szersze, „generalne”, czyli wprowadzenie reformy „podatek minus, płaca plus”, która polegałaby na tym, że podatek dochodowy w obecnej formie zostałby zlikwidowany, a wszyscy płaciliby podatek przychodowy. Taki jak podatek od handlu, tylko że w tym wypadku podatek handlowy nie byłby już potrzebny. Problem zostałby rozwiązany kompleksowo, ale na razie ta nasza reforma nie została przyjęta. Przekonujemy rząd, żeby to weszło w życie, ale dopóki nie wejdzie, dopóki będzie tak, jak jest, to podatek handlowy mógłby zaistnieć w formie, o jakiej mówiliśmy na początku.

Wprowadzenie podatku handlowego w celu „obrony polskiego handlu” było jedną z waszych obietnic wyborczych. Mijają dwa lata i de facto tej daniny wciąż nie ma. W jaki sposób zamierzacie tłumaczyć się z tego swoim wyborcom?

Myślę, że dla naszych wyborców to nie jest problem „pierwszej wartości”. Wprowadziliśmy parę reform, które są dla ludzi ważniejsze, bo dotyczą większej liczby Polaków. Mam na myśli program Rodzina 500+ i obniżenie wieku emerytalnego, czyli nasze główne obietnice. Poza tym, myśmy obietnicę dotyczącą podatku handlowego wykonali. Ustawa wyszła z Sejmu, tylko Bruksela zareagowała. Powiedzenie, żeśmy nie spełnili obietnicy, nie do końca jest prawdziwe.

W założeniach budżetu na 2018 r. przedstawionych przez Ministerstwo Finansów zapisano 1,5 mld zł wpływów z podatku handlowego. Czy w związku z najnowszą decyzję KE, te wpływy od razu idą do kosza, czy może PiS postara się znowelizować ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej przed końcem tego roku?

Wicepremier Mateusz Morawiecki znajdzie te 1,5 mld zł, zwłaszcza, że mamy obecnie dobrą sytuację, jeśli chodzi o ściągalność podatków, jak również dobrą sytuację ekonomiczną. Myślę, że spokojnie ten ubytek uda się pokryć z innych źródeł.

Załóżmy, że PiS spróbuje znowelizować ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej. Ile czasu może potrwać przygotowanie nowego projektu i przeprowadzenie jego konsultacji oraz kiedy efektywnie ten podatek w nowym kształcie mógłby zacząć obowiązywać?

Wszystkie warianty tego podatku zostały już omówione, konsultacje zostały przeprowadzone. Przypomnę, że prace nad tym podatkiem trwały i trwały. Wszystko jest już gotowe, teraz zostaje jedynie kwestia decyzji politycznej, w jakiej formie tę ustawę należy wprowadzić. Na to pytanie już nie mogę odpowiedzieć, bo nie jestem osobą decydującą.
 
Czy premier Morawiecki, który odpowiada za ten sektor, zechce jeszcze raz wchodzić do tej samej rzeki? Celem podatku handlowego miało być wzmocnienie budżetu państwa, tymczasem wzmocnienie budżetu nastąpiło już z innych źródeł. Nie wiem, czy premier zdecyduje się na przygotowanie nowej ustawy. Ja osobiście bym zaryzykował wprowadzenie podatku skonstruowanego tak, jak mówiliśmy. Czyli ze zwolnieniem dla małych i średnich i jedną stawką dla dużych, akceptowalną dla wszystkich.

Jaka mogłaby to być stawka?

Ostatnim razem gdy na ten temat rozmawialiśmy, dla POHiD-u akceptowalne było 0,4 proc. Myśmy proponowali natomiast stawkę 0,8-0,9 proc. Można by się zatrzymać gdzieś po drodze, między jedną a drugą propozycją.

Podatek liniowy to wariant „B”. A czy macie jakiś wariant „C”?

Pojawił się także nowy pomysł. Skoro Komisja Europejska mówi, że progresywny podatek handlowy jest pomocą publiczną, to warto rozważyć, czy oficjalnie nie przyznać pomocy publicznej małym i średnim przedsiębiorstwom. Do pewnej kwoty taka pomoc publiczna nie potrzebuje notyfikacji. Wygląda na to, że w tym przypadku udałoby się zmieścić w tej kwocie.

Źródło:https://www.wiadomoscihandlowe.pl/artykuly/posel-abramowicz-pojawil-sie-nowy-pomysl-w-sprawie,40847/4