abramowicz - Będzie rewolucyjnie niski ZUS i abolicja dla mikrofirm? Posłowie PiS: trzeba jak najszybciej ulżyć najuboższym przedsiębiorcom
 
 

Będzie rewolucyjnie niski ZUS i abolicja dla mikrofirm? Posłowie PiS: trzeba jak najszybciej ulżyć najuboższym przedsiębiorcom

Zdzierstwo

Cezary Kaźmierczak, szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, tłumaczy, że szukając możliwości opłacania składek poza Polską, ludzie zachowują się racjonalnie. Ktoś, kto ma firmę w Wielkiej Brytanii i zarobi 20 tys. funtów, płaci tamtejszemu ZUS 1,2 tys. funtów. W Polsce przy 20 tys. zł dochodu trzeba oddać ZUS… 14 tys. zł. Zatrudniając się na część etatu na Słowacji, przedsiębiorca zapłaci tam 300 zł składek, a w Polsce nic. Chyba że ZUS zarzuci mu „fikcyjność zatrudnienia” i w związku z tym zażąda zapłaty „zaległych składek” u nas. A robi tak coraz częściej. - ZUS kontrolował mnie wielokrotnie i nigdy nie miał uwag do tego, że opłacam składki za granicą. Teraz zmienił zdanie i każe mi zapłacić za cztery lata wstecz. 65 tys. złotych! - mówi Tomasz Łoś. To więcej niż wynoszą jego roczne zarobki. Krakowski przedsiębiorca Grzegorz Blak, po wielu latach płacenia składek i podatków na Litwie, wedle twierdzeń ZUS, nigdy nie działał za granicą. Na dowód, że to nieprawda, pokazuje akta firmy i albumy z całą masą fotografii swych pracowników na Litwie. - ZUS twierdzi, że to fikcja - oburza się Blak. Domniemani oszuści Stowarzyszenie Pokrzywdzonych Przedsiębiorców RP alarmuje, że w dramatycznej sytuacji znalazło się kilkadziesiąt tysięcy polskich biznesmenów i ich pracowników z Litwy, Słowacji, Czech, Węgier, Wielkiej Brytanii. - ZUS nawiązał współpracę z obcymi organami ubezpieczeniowymi po to, by podważyć fakt zatrudnienia Polaków - mówi Dariusz Ćwik ze Stowarzyszenia. Z inicjatywy ZUS polscy przedsiębiorcy znaleźli się na celowniku inspekcji pracy, zakładów ubezpieczeń, skarbówki i innych instytucji w całej Unii - jako domniemani oszuści. Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki wyjaśnia, że ZUS trzyma się przepisów, a te nakazują wszystkim przedsiębiorcom opłacać składki na ubezpieczenie. Owszem, zgodnie z prawem unijnym przedsiębiorca zatrudniony na etacie np. na Litwie powinien płacić obowiązkowe składki właśnie tam, ale „warunkiem jest faktyczne wykonywanie pracy na terytorium innego państwa członkowskiego”. ZUS sprawdza więc, „czy praca jest wykonywana”. Opiera się przy tym na ustaleniach swych zagranicznych odpowiedników. Co czwarta nowa firma po dwóch latach znika, bo nie jest w stanie unieść składek na ZUS W październiku zeszłego roku liderzy Stowarzyszenia spotkali się z prezes ZUS prof. Gertrudą Uścińską. Przekonywali, że informacje napływające od odpowiedników ZUS ze Słowacji i Litwy o rzekomo fikcyjnej pracy Polaków bywają fałszywe. Dowodem są pisma ze słowackich i litewskich inspekcji pracy, zaprzeczające, by w działalności ściganych przez ZUS osób dopatrzono się jakichkolwiek nieprawidłowości. W niektórych pismach zagraniczni inspektorzy wprost potwierdzają fakt wykonywania pracy przez nękanych Polaków. Prof. Uścińska powołała zespół roboczy złożony z dyrektorów departamentów ZUS i reprezentantów Stowarzyszenia, ale nie przyniosło to wymiernego efektu. W notatkach ze spotkań ZUS w ogóle nie wspomina o zgłaszanych przez pokrzywdzonych rozbieżnościach w zagranicznych dokumentach. - A właśnie w oparciu o owe niewiarygodne dokumenty ZUS każe nam płacić horrendalne składki - mówi Grzegorz Blak. Zdaniem Stowarzyszenia, ZUS idzie w zaparte i bez zmiany przepisów, w tym ustawowej abolicji i regulacji dotyczących składek mikrofirm, dziesiątki tysięcy przedsiębiorców i ich rodzin będzie nadal cierpieć. Na problemy - Emilewicz Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, a wcześniej wiceminister rozwoju mówi, że mamy w Polsce do czynienia z „doliną śmierci”: aż jedna czwarta przedsiębiorców, którzy przez pierwsze dwa lata działalności korzystają z obniżonej stawki ZUS dla nowych firm (500 zł miesięcznie), nie jest w stanie potem unieść normalnej stawki (1,2 tys. zł). - Przechodzą do szarej strefy, likwidują działalność lub rejestrują ją na kogoś innego, by jako „nowa firma” wciąż korzystać z obniżonego ZUS. Innym sposobem jest zatrudnienie się w jakimś kraju UE. Celem jest utrzymanie źródła dochodów całych rodzin - opisuje minister. Dlatego od dłuższego czasu forsuje projekt ustawy o „małym ZUS”. Zgodnie z nim składki przedsiębiorców o przychodach do 5 tys. zł miesięcznie byłyby dużo niższe niż obecnie. W zeszłym roku projekt został przyblokowany przez resort rodziny i pracy, a Sejm przegłosował rozwiązanie mniej ambitne: od wiosny tego roku najmniejsi przedsiębiorcy będą mogli prowadzić działalność nierejestrowaną, zwolnioną ze składek . Dotyczy to jednak tych, których przychody nie przekroczą połowy ustawowej płacy minimalnej. Pozostali, ale tylko nowicjusze, będą musieli się zadowolić „ulgą na start”, czyli zwolnieniem ze składek przez pierwsze pół roku istnienia firmy. Jadwiga Emilewicz, której pozycja w nowym rządzie jest silniejsza, zamierza szybko wrócić do projektu „małego ZUS”. - Przy tej okazji trzeba wprowadzić abolicję dla mikrofirm - powiedziała nam wczoraj Barbara Bubula, zdradzając, że podobnego zdania jest wielu posłów PiS, w tym Adam Abramowicz, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, który spotkał się z liderami Stowarzyszenia Pokrzywdzonych i obiecał pomóc. - Czekamy teraz na informację z ZUS, jaka jest skala opisanego zjawiska oraz na projekt rządu. Na pewno nie odpuścimy tego tematu - obiecuje posłanka Bubula.

Źródło: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/gospodarka/a/bedzie-rewolucyjnie-niski-zus-i-abolicja-dla-mikrofirm-poslowie-pis-trzeba-jak-najszybciej-ulzyc-najubozszym-przedsiebiorcom,12863500/

Copyright 2015 abramowicz.com.pl