abramowicz - Sejm za zniesieniem limitu składek na ZUS od 2019 r.
 
 

Sejm za zniesieniem limitu składek na ZUS od 2019 r.

Pytał premiera, kiedy wejdzie zapowiada ustawa o tzw. "małym zusie". "Kiedy będziemy mieli sytuację, że państwo będzie pobierało daniny od swoich obywateli w takiej wysokości w jakiej są oni w stanie zapłacić?" - mówił. Z kolei Paweł Grabowski z Kukiz'15 pytał dlaczego założono wydłużenie vacatio legis o rok, a nie o 10 lat. "Ta ustaw w istocie podnosi podatki. Mimo tego, że mówiliście, że nie będziecie ich podnosić" - oświadczył. Pod koniec listopada ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki powiedział PAP, że najbardziej naturalnym wyjściem byłoby wydłużenie vacatio legis o rok, tak, by zniesienie limitu składek na ZUS weszło w życie 1 stycznia 2019 r. "Przedsiębiorcy mają już pozamykane budżety i nie powinni być zaskakiwani. Rozmawiałem z wieloma z nich, w wielu miejscach, na wielu spotkaniach.(...) Chcemy, by przedsiębiorcy mieli czas na przystosowanie się, na przemyślenia i dyskusję" - mówił. Również szefowa resortu rodziny i pracy Elżbieta Rafalska zwróciła uwagę, że ministerstwo "wolałoby, gdyby vacatio legis w przypadku ustawy o zniesieniu górnego limitu składek na ZUS było dłuższe". Tempo prac nad projektem ustawy krytykowały m.in.: NSZZ "Solidarność", Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP. Strona społeczna uważa, że zmiany w przyszłości negatywnie wpłyną na kondycję finansową FUS oraz rynek pracy. Według pracodawców i związkowców, wprowadzenie ustawy w życie spowoduje, że duża część pracowników przejdzie na samozatrudnienie lub na umowy cywilnoprawne. Konfederacja Lewiatan oraz "S" zaapelowały do prezydenta o zawetowanie ustawy w razie przyjęcia jej przez parlament. Domagają się dyskusji z rządem o zmianach w ubezpieczeniach społecznych. Proponowane rozwiązania popiera z kolei OPZZ. Według MRPiPS projekt był konsultowany - konsultacje społeczne uruchomiono równolegle z rozpoczęciem prac nad ustawą. Resort przypomniał, że nad zmianami dyskutował m.in. zespół Rady Dialogu Społecznego. Ministerstwo zwróciło uwagę, że projekt został skierowany do konsultacji 26 października i rząd otrzymał opinię "w zasadzie od wszystkich partnerów społecznych". Głos w sprawie proponowanych zmian zabrała w listopadzie Rada Nadzorcza Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, która zaopiniowała go negatywnie. "Jednocześnie Rada Nadzorcza: wnioskuje o wycofanie projektu ustawy z prac sejmowych i o ponowne przeprowadzenie konsultacji projektu; wnioskuje o uwzględnienie w projekcie ustawy rocznego vacatio legis, także z powodu konieczności dostosowania narzędzi informatycznych ZUS do nowego stanu prawnego" - napisano w komunikacie. Obecnie przepisy mówią, że roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w danym roku kalendarzowym nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce na dany rok. W 2017 roku kwota ta wynosi 127 tys. 890 zł., czyli 10 tys. 790 zł miesięcznie. Ustawa przewiduje zniesienie tego limitu, tak by wszyscy ubezpieczeni płacili pełne składki na ZUS, niezależnie od wysokości dochodów. Składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu, tak jak w przypadku ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego. Zasada ta zostanie również wprowadzona przy składkach odprowadzanych przez płatnika za pracowników zatrudnionych w warunkach szczególnych na Fundusz Emerytur Pomostowych.(PAP)

Copyright 2015 abramowicz.com.pl